Widzewiacy przed urlopami

10 grudnia nastąpi wielkie pożegnanie i wszyscy widzewiacy rozjadą się do domu na święta i Nowy Rok.
Tak Dudu potrafi cieszyć się z bramek strzelanych dla Widzewa.
  fot. Paweł Łacheta

Dzień wcześniej ruszą w podróż Litwini - Mindaugas Panka i Darvydas Sernas oraz Brazylijczyk Dudu Paraiba.

Ten ostatni ma najdłuższą drogę do domu. Z dwoma przesiadkami w Monachium i Sao Paulo trafi do rodzinnego Recife po 24 godzinach lotu! Ma do pokonania aż 8986 kilometrów!

Wcześniej w rodzinne strony udała się żona piłkarza. Recife jest 1,5-milionowym portem nad Atlantykiem w północno - wschodniej Brazylii, stolicą stanu Pernambucano.

Miasto posiada liczne zabytki z okresu zagospodarowywania ziem przez Europejczyków, m.in. związane z uprawą trzciny cukrowej. Ma też katedrę z XVII wieku, bazylikę, fort i pałac gubernatorski z XVIII wieku. Znajduje się tam także polski konsulat honorowy.

Po miesiącu piłkarz będzie musiał pokonać tę samą drogę, żeby zdążyć na pierwszy trening Widzewa w nowym roku. 24-letni Dudu okazał się transferowym strzałem w dziesiątkę. Grał dobrze, skutecznie, inicjował wiele udanych akcji. Wystąpił w 15 meczach, był na boisku przez 1350 minut, zdobył trzy piękne bramki. Wiosną może być tylko lepiej!

Łodzianie nadal trenują.

15 piłkarzy grało w poniedziałek na bocznym boisku najpierw w dziada, a potem w siatkonogę. We wtorek czekają zespół badania wydolnościowe na obiektach ChKS, prowadzone przez ekipę profesora Zbigniewa Jastrzębowskiego.

Zajęcia prowadzili asystenci, gdyż Paweł Janas opracowywał indywidualny program szkoleniowy dla każdego zawodnika na czas świąteczno-noworocznej przerwy. Jedno jest pewne, piłkarzom nie dane będzie leżeć do góry brzuchami i pochłaniać świąteczne domowe potrawy.

Nie wszyscy będą mieli wolne od futbolu. Drużyna pod wodzą Piotr Grzelczaka ma 20 grudnia wziąć udział w charytatywnym turnieju halowym w Kaliszu.

* * * * *

Robak- Lato superduet

Trzech widzewiaków trenerzy Paweł Janas (jako szkoleniowiec) i Piotr Stokowiec oraz napastnik Marcin Robak, wzięło udział w halowym meczu w Warszawie, w którym zespół Orange i Przyjaciele pokonał reprezentację dziennikarzy 6:3. Robak i Stokowiec strzelili po jednym golu.

Jak się grało z dziennikarzami?
Marcin Robak:
- Miło było wystąpić w meczu, który ma szczytny cel niesienia finansowej pomocy dzieciom. Dziennikarze robili wszystko, żeby pokonać drużynę trenera Janasa i dlatego pojedynek był ciekawy.

Pan strzelił bramkę...

- Po dośrodkowaniu z boku zdobyłem gola głową.

Jak się panu współpracowało na boisku z prezesem PZPN Grzegorzem Lato, który też wpisał się na listę strzelców?

- Prezes nie jest już młodzieniaszkiem. Trzeba mu było dogrywać dokładne piłki do nogi. Najważniejsze, że wszyscy świetnie się bawili.

A w jaki sposób on zdobył gola?

- Kopnął piłkę lewą nogą. Bramkarz myślał, że wyjdzie na aut, a ona nabrała dziwnej rotacji i wpadła przy słupku.

Czy wiosną będzie miał pan na koncie więcej dokładnych asyst czy też bramek?

- Sam chciałbym to wiedzieć.

  • Express Ilustrowany

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.