Grać w derby tak,żeby nie przyspawać się do ławki rezerwowych

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Grzegorz Krysiak
Grzegorz Krysiak Fot. Wojciech Pakulski
Grzegorza Krysiaka kibicom ŁKS Łódź przedstawiać nie trzeba. W barwach klubu z alei Unii rozegrał 199 meczów w ekstraklasie, strzelił 20 goli i świętował w roku 1998 mistrzostwo Polski.

Za ŁKS „Grzesiu, nasz chuligan”, jak często określali i nadal określają go fani ŁKS, dałby się „pokroić”. On już żyje sobotnimi derbami. - Dla drużyny Wojciecha Stawowego sobotnie spotkanie, to mecz na przełamanie - mówi. - Mimo, że z Odrą Opole wygrali 2:1, ale nic wielkiego nie pokazali, tak samo z Legią Warszawa w Pucharze Polski, nie wspomnę już starcia z GKS Tychy. We wszystkich tych potyczkach zaprezentowali się średnio. Szału w ich grze nie ma. Oczekuję, że piłkarze zagrają tak jak za moich czasów, kiedy człowiek dawał z siebie na boisku wszystko nie tylko w meczu derbowym. Mowy nie było żeby nogę odstawić. Jak ktoś zawiódł, to potem przyspawał się na kolejne trzy mecze do ławki rezerwowych i był wstyd. Zaśpiewać, że królem Łodzi jest ŁKS, to wielka, wielka sprawa. Grzegorz Krysiak ma też swoją teorię, który z piłkarzy poprowadzi zespół z alei Unii do PKOEkstraklasy. - Jestem fanem Arkadiusza Malarza - mówi. - Tak, popełnił prosty błąd w meczu z Odrą, co też wielu mu wytyka, ale on jest ostatnią instancją w linii obrony. Gdzie byli obrońcy? Dlaczego dopuścili do takiej sytuacji? Arkadiusz Malarz to kluczowa postać zespołu, on może poprowadzić drużynę do awansu. Nie przekonuje mnie natomiast gra Jana Sobocińskiego. On dopiero w USAzobaczy, co to walczyć pod ciśnieniem. W tamtej lidze gra się szybko, a on wirtuozem nie jest.
Nie jest natomiast nasz rozmówca przekonany co do celowości pozyskania Brazylijczyka Ricarinho. Dlaczego? - Jeśli ktoś przychodzi obecnie do ŁKS, to powinien zrobić różnicę na boisku od razu, wejść i grać. A on co? Siedzi na ławce rezerwowych, bo podobno ma zaległości treningowe. Nie ma czasu na ich odrabianie.
Na wynik sobotniej konfrontacji patrzy kibice w Łęcznej, Gdyni oraz Radomiu, co zresztą „nasz chuligan” podkreśla. - Arka, Górni, czy Radomiak tylko czekają na potknięcie naszej drużyny, bo nie wierzę ze Termalika straci pierwsze miejsce. Ełkaesiacy muszą się zebrać w kupę całym zespołem i mieć w głowach, że jeśli przegrają ze dwa mecze z rzędu to znajdą się w grupie barażowej. Granie w barażach, to loteria.
Derby bez kibiców, tracą wiele ze swojego uroku. - jak wychodziło się na stadion i spojrzało na trybuny, a tam biało-czerwone barwy, czyli takie jak narodowe, to ciarki człowiekowi po plecach przechodziły, a ciśnienie rosło. Jest jednak jak jest, nic na to nie poradzimy.Mój najważniejszy mecz z Widzewem? Pierwszy w piłkarskiej karierze. To było na początku września 1992 roku na naszym stadionie. Po siedmiu minutach było już 2:2, ale ostatecznie skończyło się remisem 3:3. Na trybunach spokojnie ponad 20 tysięcy ludzi, ech piękne to były czasy. ą

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Grać w derby tak,żeby nie przyspawać się do ławki rezerwowych - łódzkie Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie