Prezes ŁZPN liczy na awans ŁKS lub Widzewa i popiera Cezarego Kuleszę

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Adam Kaźmierczak
Adam Kaźmierczak Fot. Krzysztof Szymczak
Rozmowa z Adamem Kaźmierczakiem, prezesem Łódzkiego Związku Piłki Nożnej.

en weekend startuje I liga, w której mamy Widzew i ŁKS. Jak Pan ocenia ruchy kadrowe w obu tych
klubach?
- Przed każdą rundą podkreślam, że wartość transferów zweryfikuje boisko. Nazwiska nie grają, więc na podstawie listy sprowadzonych graczy nie ma sensu wyciągać daleko idących wniosków. Należy pamietać także o tym, że okienko transferowe trwa do końca sierpnia i nie można wykluczyć przyjścia do naszych drużyn kolejnych zawodników. Na chwilę obecną wydaje się, że zarówno w ŁKS i Widzewie nie widać dużego rozpasania w kwestii wzmacniania ekip za wszelką cenę, co może świadczyć o racjonalności działań na rynku transferowym. To jest bardzo ważne, gdy przypomnimy sobie poprzedni sezon, w którym do ŁKS i Widzewa trafiło wielu nowych zawodników, jednak efekt końcowy z pewnością rozczarował nie tylko włodarzy obu klubów. Obie nasze drużyny są w stanie skutecznie włączyć się do walki o awans do PKO Ekstraklasy, oby skutecznie . W ŁKS i Widzewie nie po to jednak zmieniano trenerów i dokonywano transferów, by zadowolić się miejscem w środku stawki. Jako prezes ŁZPN wierzę, że na finiszu będziemy się cieszyć przynajmniej z jednego awansu.

W takim razie jakie zespoły będą głównymi kandydatami do awansu?
Próbę ataku na ekstraklasę podejmą kluby, które w poprzednim sezonie były bardzo blisko tego celu. Mam tu na myśli Arkę Gdynia i GKS Tychy, a więc uczestników spotkań barażowych. Wysokie aspiracje nadal ma Miedź Legnica, a po drugoligowej banicji apetyt na włączenie się do walki o awans znów pewnie jest w GKS Katowice. Przykład Górnika Łęczna z poprzedniego sezonu jest tego doskonałym przykładem. Nie należy też zapominać o spadkowiczu z Bielska-Białej. Podbeskidzie na pewno zrobi wszystko, by rozbrat z ekstraklasą był jak najkrótszy. Trzeba również liczyć się z tym, że w czołówce znów pojawi się drużyna, której nikt się tam nie spodziewał, a w pewnym momencie minionego sezonu realną szansę na grę w barażach miała Sandecja. Przypomnę, że zespół z Nowego Sącza po fatalnym początku rozgrywek zaczął piąć się w górę tabeli, a w rundzie rewanżowej okazał się trzecią siłą rozgrywek. Nie zapominajmy także, że utrzymana jest zasada meczów barażowych pomiędzy zespołami z miejsc od trzeciego do szóstego. Wracamy do spadku trzech najsłabszych zespołów.

W II lidze grał będzie GKS Bełchatów. Drużyna budowana jest naprędce, daleko od stabilności finansowej. GKS będzie walczył o utrzymanie?
Niestety, zawirowania finansowo-organizacyjne doprowadziły do tego, że GKS musiał się pożegnać z Iigą. Do stabilizacji nadal jest daleka droga, ale jestem przekonany, że pomimo różnorodnych przeszkód pion sportowy zrobi wszystko, by zespół z Bełchatow godnie reprezentował się w II lidze i nie musiał się martwić o utrzymanie. Co prawda Patryk Rachwał debiutuje w roli pierwszego szkoleniowca, ale z pewnością będzie mógł liczyć na wsparcie Wojciecha Robaszka, nowego dyrektora sportowego. Po ruchach transferowych widać, że włodarze klubu widzą realną szansę na powrót do 1 ligi. Z uwagą będę obserwował powrót do klubu z naszego województwa Jewhena Radionowa, który zapisał się w historii ŁKS jako jeden ze współautorów awansów z III ligi aż po Ekstraklasę.

I III liga. Tym razem rywalizacje poprowadzi PZPN. Pana zdaniem to dobry ruch? W gronie faworytów do awansu nie ma, niestety, naszych drużyn. Debiutują natomiast rezerwy ŁKS.
- Zmiany organizacyjne stały się faktem i zaczynamy nową odsłonę trzecioligowej rywalizacji. W trakcie sezonu będziemy zbierali wszystkie uwagi dotyczące tych rozgrywek, a po ich zakończeniu usiądziemy i spokojnie wszystko przeanalizujemy. Same rozgrywki powinny być nie mniej ciekawe od poprzednich. Do rywalizacji w grupie pierwszej przystąpi 19 drużyn, a więc trzy mniej niż w poprzednim sezonie. W tym gronie będzie sześć zespołów z naszego regionu. Wierzę, że wszystkie się utrzymają, a przy odrobinie szczęścia przynajmniej jedna z nich włączy się do walki o awans. Gdyby tak się stało, to sezon moglibyśmy uznać za udany. Jeżeli chodzi o łódzkiego beniaminka, to gra na tym poziomie będzie pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla piłkarzy z akademii. W niższych ligach można było mówić o wprowadzaniu młodzieży do futbolu seniorskiego, jednak dla samych zawodników korzyści sportowe były niewielkie. Teraz zacznie się rywalizacja z dużo silniejszymi i dobrze przygotowanymi do gry rywalami, często mającymi w składach zawodników z doświadczeniem w wyższych ligach. Tutaj młodzież faktycznie może już odnieść wymierne korzyści i pokazać, że warto na nią stawiać. Faworytem rozgrywek wydaje się być Polonia Warszawa, ale przypomnę, że tak było także w poprzednim sezonie. Rywalizację wygrała Pogoń Grodzisk, a przed startem rozgrywek tylko mieszkańcy Grodziska liczyli na takie rozstrzygnięcie. Mam nadzieję, że w tym sezonie jedna z drużyn łódzkich sprawi mam wszystkim niespodziankę.

W IV lidze zapowiada się rywalizacja o awans na całego. Do III ligi chce wrócić RKS Radomsko, a a Warta Sieradz po raz trzeci z rzędu spróbuje się tam dostać. Pana zdaniem między tymi zespołami rozegra się bój o awans?

- Jest jeszcze kilka innych drużyn z ambicjami. W poprzednich rozgrywkach tylko punkt mniej od Warty zdobył Orkan Buczek, a rywalom bardzo trudno było też pokonać zawodników Boruty Zgierz i Zjednoczonych Stryków. Nie można również zapominać o rezerwach Widzewa, które awansowały z klasy okręgowej i z pewnością chciałyby podążyć drogą wytyczoną przez ŁKS. Sezon zapowiada się więc ciekawie i z pewnością nie ograniczy się do rywalizacji Warty z RKS Radomsko. W obu ekipach sporo zmian personalnych, doszło po kilku kluczowych zawodników i widać ogromną determinację w walce o awans.

W minionym sezonie dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji, jak granie meczów ligowych w tym samym czasie, kiedy rywalizowała reprezentacja Polski. Tak było choćby podczas meczu ME Polska - Słowacja. Moim zdaniem ŁZPN powinien zakazać rozgrywania spotkań ligowych w czasie meczów Biało-Czerwonych.

  • Nie wszystko można zapisać w regulaminach, a osobiście jestem daleki od tego, by związek odgórnie ustalał godziny rozgrywania spotkań w poszczególnych ligach. Zdajemy sobie sprawę, że w wielu przypadkach na termin meczu wpływa nie tylko kwestia chęci, ale też dostępności obiektu, a nawet pogoda. Niemniej jednak zawsze liczymy na to, że tam gdzie to możliwe, kluczową sprawę przy ustalaniu tego typu kwestii będzie odgrywał zdrowy rozsądek. Piłka nożna bez kibiców nie ma sensu.

Wyjdźmy poza nasz region. Lada dzie wybory prezesa PZPN. Pan jest już praktycznie wiceprezesem. Kto więc następcą Zbigniewa Bońka, choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na Cezarego Kuleszę.

  • Nie jest tajemnicą, że jestem wśród osób popierających kandydaturę Cezarego Kuleszy, więc chciałbym, żeby to on został nowym szefem PZPN. O tym zadecyduje jednak Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Delegatów PZPN, które odbędzie się 18 sierpnia. Co do funkcji wiceprezesa PZPN pragnę podkreślić, iż nie wpłynie w jakikolwiek sposób na moje funkcjonowanie jako prezes ŁZPN. Jeżeli co najmniej połowa delegatów na Walnym PZPN uzna, że jestem odpowiednią osobą na to stanowisko to będzie sukces nie Adama Kaźmierczaka, lecz sukces całej piłki w naszym województwie. A na stanowisku Prezesa ŁZPN będę w dalszym ciągu do dyspozycji wszystkich naszych klubów. ą

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie