Przejść Piotrkowską z czołem podniesionym - bezcenne

Dariusz Piekarczyk
Dariusz Piekarczyk
Marek Dziuba
Marek Dziuba Fot. Grzegorz Gałasiński

Zanim legendarny piłkarz ocenił szanse obu drużyn w sobotę wrócił pamięcią do meczów derbowych w których brał udział jako piłkarz. - Kiedyś derby to było święto całej Łodzi - mówi. - Wie pan dlaczego, bo zarówno w Widzewie jak i w ŁKS grali wychowankowie, bywało i tak, że mieliśmy ich w składach po około 50 procent. Dla nich wyjść na boisko i zaprezentować się wielotysięcznej publiczności to było święto. Największa nagroda po wygranej, to było przejść się Piotrkowską z podniesionym czołem, a nie chować po bramkach w przypadku przegranej. A teraz co? W nowym sezonie może być tak, że z 40 procent grających obecnie w drużynach piłkarzy już w Łodzi nie będzie. Oni nie czują derbowej adrenaliny, choćby nie wiem co w mediach opowiadali. Nie łudźmy się, że jest inaczej.
Jak Marek Dziuba widzi sobotnie starcie? - Oglądałem ostatnie mecze Widzewa i ŁKS. Serce mi podpowiada, że wygra ten drugi zespół, bo jestem ełkaesiakiem, ale nie ma zdecydowanego faworyta, tak jak to było jesienią, kiedy ŁKS po fantastycznym początku sezonu był pewniakiem do wygranej, co zresztą potwierdził na boisku. Tu każdy wynik jest możliwy. Zadecydować o nim może dyspozycja dnia drużyn, ale także poszczególnych piłkarzy. W Widzewie takim zawodnikiem, który może rozstrzygnąć potyczkę jest, oczywiście moim zdaniem, Paweł Tomczyk. To duże wzmocnienie dla drużyny Enkeleida Dobiego. W ŁKS podoba mi się natomiast Piotr Januczkowicz, który ma ciąg na bramkę rywala, co zresztą potwierdza golami. Jeśli zdobędzie bramkę w sobotę, zdejmę przed nim czapkę z głowy. Może trener Wojciech Stawowy da więcej minut na boisku Brazylijczykowi Ricarinho, który podobno nie ma jeszcze sił na 90 minut? Jego statystki pokazują, że wie co zrobić z piłką pod bramką rywala. Widzew ma z kolei doświadczonego Marcina Robaka, a jest jeszcze dobrze prezentujący się w sparingach Karol Czubak. Martwi mnie natomiast niepewna gra ełkaesiackiej defensywy. Po jednym z takich błędów straciliśmy gola w meczu z Odrą Opole.
Nasz rozmówca żałuje, że na meczu nie będą mogli być kibice. - Grałem w derbach i wiem, że jak się wychodziło na boisko i kibice ryknęli całą mocą „ŁKS, ŁKS”, to ciarki po plecach przechodziły i dostawało się skrzydeł. Cóż, żyjemy jednak w koronawirusowych czasach i nic się nie da zrobić. Pozostaje telewizja i nadzieja, że jak najszybciej uda się kibicom powrócić na stadiony, bez nich bowiem mecze dużo tracą.
Drużyna trenera Wojciecha Stawowego spokojnie przygotowuje się tymczasem do sobotniego starcia. Szkoleniowiec nie ma kłopotu z wystawieniem najsilniejszego składu, bo trenują wszyscy najlepsi piłkarze. ą
I liga
19. kolejka. Piątek (5 marca): Odra Opole - Stomil Olsztyn (godz. 14, wynik z rundy jesiennej 1:0), Termalika Nieciecza - Sandecja Nowy Sącz (17.40, 1:0), Miedź Legnica - Bełchatów (17, 0:1). Sobota (6 marca): Resovia - Łęczna (14, 0:2), Radomiak- Chrobry Głogów (19.10, 2:1), ŁKS Łódź - Widzew Łódź (12.40, 2:0), GKS Jastrzębie - Korona Kielce (14.30, 2:3). Niedziela (7 marca): Tychy - Zagłębie Sosnowiec (12.40, 0:3), Niepołomice - Arka Gdynia (14.30, 2:3).

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie